Przejdź do treści

Skorowidz spraw Obserwacje

Trójkąt nad osiedlem „Hamburg” w Bartoszycach

Nastolatki nocujące w namiocie między blokami usłyszały buczenie, a potem zobaczyły płaski trójkąt z trzema kolorowymi światłami, który dwa razy zataczał łuki tuż nad dachami. Dwie dziewczyny pobiegły za nim, a obiekt zatrzymał się i obniżył, jakby chciał im się przyjrzeć.

Rysunek obiektu wykonany przez jednego ze świadków na karcie zgłoszenia obserwacji.
Rysunek obiektu wykonany przez jednego ze świadków na karcie zgłoszenia obserwacji.

I. Informacje wstępne

W listopadzie 2003 roku otrzymaliśmy z Centrali CBUFOiZA informację dotyczącą zdarzenia, jakie miało miejsce w Bartoszycach (52°14′08″ i 20°59′08″ [tak w oryginale; Bartoszyce leżą ok. 54°15′ N, 20°48′ E]) w sierpniu 2003. Dotarła ona do nas w wyniku przekazywania spraw objętych terenowo zasięgiem nowo powstałego oddziału w woj. warmińsko-mazurskim. Zdarzenie to nie miało rozpoczętej rejestracji, nie były też sporządzone Karty Zgłoszeń i Obserwacji NOL.

Ze świadkiem był nawiązany kontakt e-mailowy. Jeszcze w tym samym miesiącu my również taki kontakt nawiązaliśmy. Z początku były to tylko e-maile, potem rozmowy przez komunikator „GG” i telefoniczne. Po uzyskaniu wstępnych danych i kilku przesunięciach terminów wyznaczyliśmy datę bezpośredniego spotkania ze świadkiem, a właściwie – jak okazało się w trakcie – świadkami zdarzenia. Główną inicjatorką i organizatorką spotkania była 15-letnia Kasia B. Swoją obecność jako pozostałych świadków deklarowały także jej dwie koleżanki i dwóch kolegów.

II. Wyjazd terenowy

W dniu 15.02.2004 nasz zespół w składzie: Bogusław Zabielski i Mieczysław Szczepanik wyjechał do Bartoszyc. Nasze spotkanie ze świadkami odbyło się w mieszkaniu rodziców Kasi B. Oczekiwano naszego przyjazdu, a wystawiony obok miejsca docelowego „patrol” – w osobie ojca Kasi – wskazał nam drogę. Przyjęto nas bardzo życzliwie i umieszczono w przygotowanym na tę okoliczność pokoju. Jako że mieszkanie państwa B. znajduje się nieopodal miejsca obserwacji, mieliśmy możliwość bezpośredniego wyjaśniania lub uzupełniania szczegółów w trakcie prowadzonej rozmowy.

III. Czynności badawcze na miejscu zdarzenia

Rejestrację zdarzenia rozpoczęliśmy od wstępnej grupowej rozmowy ze świadkami. Wynikało z niej, że bezpośrednio w zdarzeniu brało udział pięć osób: Kasia B., Paulina G., Marta S. oraz ich dwóch kolegów. Jednak na umówione spotkanie stawiły się tylko dziewczyny. Z każdą z dziewcząt oddzielnie wypełniliśmy formularze zgłoszeń obserwacji NOL, mając na uwadze to, aby żadna z nich nie sugerowała się odpowiedziami innej. Podczas tych czynności korzystaliśmy z dyktafonu oraz dodatkowo był prowadzony zapis wideo. Następnie opuściliśmy mieszkanie i udaliśmy się wspólnie ze świadkami na miejsce zdarzenia. Sporządziliśmy szkic terenu. Widok ogólny oraz pola obserwacji świadków zostały utrwalone za pomocą kamery oraz aparatu. Zostały określone kierunki geograficzne i odległości. W czasie wizji lokalnej ponownie zweryfikowaliśmy i uzupełniliśmy treści danych z kart formularzy zgłoszenia obserwacji NOL oraz dane szczegółowego opisu zdarzenia.

IV. Przebieg wydarzeń według relacji świadków

Zdarzenie miało miejsce w Bartoszycach na osiedlu o lokalnej nazwie „Hamburg” w nocy z 1/2 sierpnia 2003 roku. Czas trwania obserwacji zawierał się pomiędzy godziną 2:00 a 4:00 w nocy 02.08.2003. Grupa składająca się z trzech dziewcząt: 15-letniej Katarzyny B., 16-letniej Pauliny G., 15-letniej Marty S. oraz ich dwóch kolegów – 13-letniego Rafała i 13-letniego Szymona – postanowiła spotkać się w postawionym obok domu namiocie, będącym własnością jednego z nich. Czas spędzony od późnych godzin wieczornych 01.08 całej grupie upływał w miłej i towarzyskiej atmosferze, słuchaniu muzyki i rozmowach. Minęło kilka godzin. Krótka o tej porze roku noc zaczęła ustępować wczesnemu świtowi.

Nie to jednak zwróciło uwagę przebywających w namiocie. Nagle jedno z nich przerwało rozmowę z zapytaniem, czy pozostali coś słyszą. Z zewnątrz namiotu dochodził niski, ciągły odgłos, przypominający pracę oddalonej kosiarki do trawy, buczenie. Chwilowe zainteresowanie minęło, nikt z obozowiczów nie miał ochoty wyjrzeć na zewnątrz, aby zobaczyć, co było źródłem hałasu. Po chwili „buczenie” ustało. Za kilka lub kilkanaście minut jednak dał się słyszeć dziwny pomruk. Tym razem nieco zaniepokojona tym młodzież postanowiła sprawdzić, co jest tego przyczyną. Nawzajem, dodając sobie odwagi, wyszli przed namiot i zaczęli rozglądać się w poszukiwaniu źródła szumu. Namiot opuściły jedynie dziewczęta, chłopcy zaś przyjęli postawę wyczekującą i mimo wielkiego zaciekawienia nie opuścili namiotu.

Ponieważ pole obserwacji obok namiotu było ograniczone od jednej strony ścianą budynku, przy którym stał namiot, całą swoją uwagę zwróciły one na wolną przestrzeń pomiędzy budynkami. Niemal momentalnie wszystkie spostrzegły w odległości ok. 100 m w kierunku pn.-wsch. na niebie, na wysokości kątowej ok. 45–50°, dwa kolorowe światła. Jedno z nich miało kolor żółtopomarańczowy, drugie czerwony. Światła wyraźnie kontrastowały na tle bladnącego nieba i zdawały się być nieruchome. Po chwili zaczęły się jakby przybliżać w ich kierunku. Przybliżanie się świateł narastało i w pewnym momencie dało się zauważyć trzecie światło – niebieskie. Pojawiło się ono jakby z lewej strony widzianych już czerwonego i żółtopomarańczowego.

Teraz już świadkowie mogli dosyć wyraźnie dostrzec, że tworzą one obiekt. Był on płaski, matowosrebrny, wpadający w czerń, o ledwie widocznych zarysach trójkąta równoramiennego. Długość boku określono na około 3,5–4,0 m. Wewnątrz znajdował się jeszcze jeden, mniejszy trójkąt, utworzony z dużej ilości drobnych czerwonych światełek. Zapalały się one i gasły w sposób nieregularny – migotały. Z każdego z trzech wierzchołków obiekt emitował światło innej barwy: z górnego żółtopomarańczowe, z lewego niebieskie i z prawego czerwone. Światła nie tworzyły tzw. snopu i nie było widać ich odbić na ziemi. Obserwacji przez cały czas towarzyszył charakterystyczny dźwięk, słyszany jeszcze przed zauważeniem obiektu. Charakterystyczne było to, że wszystkim obserwatorom z daleka (w momencie pierwszego zauważenia) wydawał się on być duży, jednak po przybliżeniu okazał się być niewielki, mały.

Pomimo wielkiego strachu, jaki towarzyszył dziewczętom, nadal stały one w miejscu i bacznie przyglądały się zjawisku. Chłopcy zaś ograniczyli się do przebywania w namiocie i obserwacji z jego wnętrza. Obiekt w dalszym ciągu powoli przybliżał się. Mniej więcej nad miejscem, w którym stał namiot, wykonał łagodny łuk i powoli zaczął oddalać się w kierunku wsch., nie zmieniając wysokości. Ta – według świadków – była niewielka (ok. 17–20 m), bo jak zgodnie twierdzą dziewczyny, obiekt znajdował się tuż ponad dachami czteropiętrowych budynków. Po niewielkim oddaleniu obiekt ponownie zatoczył łuk – tym razem wracając w kierunku namiotu. Ponad nim znów zawrócił i tym razem oddalił się, znikając za pobliskimi blokami. Drugi przelot i zataczanie półkoli świadkowie określają na szybsze niż pierwsze.

Poruszone i przestraszone minioną obserwacją, dziewczęta jeszcze przez kilka minut stały zdezorientowane przed namiotem; zupełnie przeciwnie do chłopców, którzy tylko wychylali się z namiotu i zadawali pytania „co się dzieje?”. Cała piątka już wspólnie pod dachem namiotu zaczęła gorącą i żywiołową dyskusję na temat dopiero co minionych wydarzeń. Wielkie emocje, ciekawość i spontaniczność dyskusji przerywano co chwilę, wyglądając z namiotu i obserwując okolicę.

Po jakimś czasie (przypuszczalnie było to 30–40 min) obiekt pojawił się znowu. Jego pojawieniu ponownie towarzyszyło charakterystyczne buczenie. Miejsce pojawienia się również w przybliżeniu było to samo. Tym razem wszyscy opuścili namiot. Obiekt – teraz jakby nieco szybciej niż poprzednio – nadleciał z pn.-wsch. i zatoczył łuk nad obserwatorami. Oddalił się w kierunku sąsiednich bloków, gdzie zawrócił, wykonując łagodny skręt. Gdy zataczał po raz drugi łuk nad świadkami, obydwaj chłopcy jakby na komendę rzucili się do namiotu, wydając przy tym okrzyki przerażenia. Jeden z nich w panice nakrył się śpiworami i kocami, płacząc przy tym i wzywając na pomoc rodziców.

Tymczasem dwie z dziewcząt – Marta i Paulina – widząc oddalający się obiekt i spodziewając się (mając w pamięci obserwację sprzed kilkudziesięciu minut) oddalenia i zniknięcia obiektu, ruszyły w ślad za nim. Nie zastanawiały się wtedy – jak relacjonują – czy grozi im jakieś niebezpieczeństwo, postawiły na pierwszym planie zaspokojenie ciekawości. Trasa, jaką obiekt pokonał poprzednim razem, zanim zniknął, liczyła ok. 200 m. Po przebiegnięciu ok. 30–40 m Marta i Paulina zauważyły, że nagle obiekt zatrzymał się. One również stanęły i z głowami zadartymi do góry pilnie obserwowały obiekt. Po około 20-sekundowym zatrzymaniu w bezruchu obiekt niespodziewanie obniżył swoją wysokość o ok. 1–2 m. W tym momencie bliskość obserwacji sprawiła swego rodzaju konsternację. Dziewczyny odniosły wrażenie, że taki manewr obiektu był celowy i miał za zadanie przyjrzenie się im. Kilka sekund później obiekt zaczął powoli oddalać się, po czym gwałtownie przyspieszył, niemalże znikając z miejsca. Marta i Paulina jeszcze przez kilkadziesiąt metrów podążały trasą obiektu, ale już go nie zobaczyły. Również trzeciej ich koleżance – Kasi, pozostałej obok namiotu – obiekt zniknął z oczu. Marta i Paulina, biegnąc za obiektem, nie miały żadnych obaw związanych z wynikłą sytuacją. Czuły się bezpiecznie, otoczone zewsząd setkami okien okalającego teren osiedla.

W przeciągu następnych kilku minut Paulina i Marta wróciły przed namiot. Cała trójka dziewcząt podjęła spontaniczną decyzję udania się do swoich domów w celu zaopatrzenia się w aparaty fotograficzne i lornetki. Swoim najściem wywołują w domach zamieszanie i popłoch, szukając w pośpiechu aparatów i jednocześnie „w przelocie” zdając streszczoną relację zaskoczonym i wyrwanym ze snu rodzicom, ze zdziwieniem patrzącym na ich poczynania. Po wstępnym opowiedzeniu szczegółów i zaopatrzeniu się w potrzebne rzeczy dziewczyny z powrotem idą do namiotu. Do rana żadna z nich nie zmrużyła oka, bacznie obserwując niebo i trzymając w ręku gotowe do zdjęć aparaty. Niestety, więcej obserwacji obiektu tej nocy nie było. Po wytrwaniu do wczesnych godzin rannych dziewczyny po krótkim odpoczynku przeszły trasą przelotu obiektu. Nie dostrzegły jednak żadnych śladów czy zmian w terenie. Wróciły do domów.

V. Opis miejsca zdarzenia

Zdarzenie to miało miejsce w Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie) na terenie osiedla „Hamburg” (umowna nazwa lokalna) przy ul. Sikorskiego. Miejsce to typowe skupisko czteropiętrowych bloków wielorodzinnych. Jedyny wolny od zabudowy obszar terenu to właśnie ten, obok którego usytuowany był namiot świadków. Od północy rozciąga się rząd domków jednorodzinnych, które graniczą z pasem wolnej przestrzeni, zakończonej ogródkami działkowymi. Szkic terenu odwzorowuje poniższy rysunek.

Szkic terenu z raportu: 1 – namiot, 2 – tor lotu obiektu; prostokąty – budynki, pas kratkowany – droga osiedlowa.
Szkic terenu z raportu: 1 – namiot, 2 – tor lotu obiektu; prostokąty – budynki, pas kratkowany – droga osiedlowa.

Miejsce, nad którym przelatywał obiekt, stanowi niewielkie zagłębienie terenowe z nielicznie rosnącymi krzewami.

VI. Informacje o świadkach

[W oryginale rozdział zawiera pełne dane osobowe trzech niepełnoletnich wówczas świadków z zastrzeżeniem „tylko do wiadomości CBUFOiZA”. W archiwum je pomijamy. Świadkami były trzy uczennice gimnazjum (Kasia B., Marta S., Paulina G.) i dwaj koledzy, Rafał i Szymon, z którymi autorzy raportu nie mieli kontaktu.]

VII. Analiza relacji świadków

Sposoby rejestracji i pozyskania informacji

Świadek I – Kasia B. Głównym świadkiem w relacji jest Kasia B. To ona zainicjowała przekazanie informacji na temat zdarzenia, mając ku temu odpowiednie środki – dostęp do internetu. Z nią też, a także z jej rodzicami ustalaliśmy datę spotkania wszystkich świadków w ich mieszkaniu.

Ocena świadka. Podczas bezpośredniej rozmowy z K. B. dało się zauważyć u niej bardzo emocjonalne podejście do zdarzenia. O szczegółach opowiada z wielkim przejęciem, z widocznym brakiem zasobu słów do określeń szczegółów, zwłaszcza technicznych. Przystaje na proponowane określenia, zapoznając się wcześniej z ich definicją. Mimo wielokrotnego powtarzania przebiegu zdarzenia nie zauważyliśmy jakichkolwiek rozbieżności, poza dodawaniem mniej szczegółowych lub zupełnie drobiazgowych detali. W opinii jej rodziców Kasia posiada spokojny i zrównoważony charakter, cieszy się u nich pełnym zaufaniem i lojalnością. Jako inicjatorka przekazu informacji o zaistniałym zdarzeniu wykazuje ona bardzo wielką chęć poznania jego wyjaśnienia, z jednoczesnym wielkim zaangażowaniem w sprawę. W e-mailu skierowanym do „wszystkich” (dostępnych na wyszukiwarce m.in. „Nautilus”, „Jan Pająk”, „ufo.pl – hydepark”, „Ufocentrum”, „CBUFOiZA”) w celu nawiązania kontaktu pisze ona:

Witam! Mam na imię Kasia i mam 14 lat. Mieszkam w Bartoszycach. Wczorajszej nocy spałam z koleżankami i kolegami w namiocie. W nocy około godziny 2.00 a 3.00 usłyszeliśmy zadziwiający odgłos. Odgłos przypominający włączoną klimatyzację lub kosiarkę do trawy. Wszyscy wyszliśmy z namiotu i zobaczyliśmy coś dziwnego. Na niebie paliły się dwa światełka (seledynowe i czerwone). „To” się do nas zbliżało. Nagle się zatrzymało i uniosło się wyżej. Jakby popatrzyło na nas i uciekło. Miało „to” kształt trójkąta. Na każdym z jego rogów świeciły się światełka (…). Państwo pomyślicie, że to może był jakiś helikopter albo samolot. Nie! To na pewno nie było nic z tych rzeczy! Najdziwniejsze jest to, że to było płaskie. I nie miało żadnego śmigła (…) Było naprawdę dziwne… Krążyło to nad nami wiele razy. Za ostatnim moje koleżanki za tym pobiegły dość spory kawałek (…) I tak nagle to się znowu raptownie zatrzymało. Jakby odwróciło się w naszą stronę i widoczne były dwa światełka (seledynowe i czerwone), raptownie przyspieszyło i… uciekło. Jakby się czegoś bało. Jakby się przestraszyło. I już więcej tej nocy nie przyleciało (…) Dzisiaj mamy znowu spać w namiocie, ale tym razem mamy zrobić temu czemuś zdjęcie. Aby mieć dowód tego, co widzieliśmy (…) Napisałam do Państwa, bo nie wiem sama, co o tym wszystkim myśleć. Wy jesteście fachowcami i wiecie dużo w tych sprawach. Jesteście obeznani. Proszę, pomóżcie nam wyjaśnić to, co żeśmy widzieli…

W innym e-mailu (skierowanym do M. M. – już po nawiązaniu kontaktu), noszącym datę 04.08.2003, Kasia pisze:

Niestety tej nocy „to” nie powróciło… Czekaliśmy wytrwale… ale nic z tego. Świadków tego zjawiska było pięciu. Ja, dwie koleżanki i dwóch kolegów. Naszym zdaniem to było naprawdę coś nadzwyczajnego. Zaczęliśmy interesować się takimi zjawiskami. Właśnie na stronie uforaportu zobaczyliśmy identyczne zdjęcie tego, co widzieliśmy. To jest niewiarygodne. Jeszcze do tej pory jesteśmy przerażeni. Nie ma chwili, żebyśmy o tym nie myśleli…

Jako zespół badający musimy tutaj zaznaczyć, że ani razu nie spotkaliśmy się z jej strony z wymuszaniem czegokolwiek czy nadinterpretacją. Wręcz odwrotnie – każde szczegóły trzeba było od niej „wyciągać” przy jednoczesnym przejęciu inicjatywy rozmowy. Jeszcze wcześniej, podczas przygotowań do rejestracji zdarzenia, nadszedł od Kasi e-mail (z datą 03.11.2003) o treści:

Dzień dobry! Dobrze :) Nie mam nic przeciwko temu [planowanemu spotkaniu – przyp. B. Zabielski]. Może lepiej będziemy mogli się skontaktować i może by nam Pan jakoś pomógł.

Dzień naszego spotkania dał się zauważyć jako od dawna dla niej wyczekiwany. Już po odbytej rejestracji, w momencie pożegnania i odjazdu, Kasia jakby pozbyła się jakiegoś ciężaru, co objawiło się wyraźną zmianą jej nastroju. Zaczynała napomykać o innych życiowych sprawach, zdarzeniach, szkole, feriach itp.

Świadek II – Marta S. Z w/w świadkiem nawiązaliśmy kontakt dopiero w dniu spotkania, przy rejestracji zdarzenia.

Ocena świadka. Jej wypowiedzi charakteryzowały się również dość dużą spontanicznością. O zdarzeniu opowiadała spójnie i szczegółowo. Stosowała własne, trafne określenia, bez rozciągania tematu na inne, niezwiązane z nim okoliczności. Nie mieliśmy możliwości rozmowy z jej rodzicami. W grupowej dyskusji o wydarzeniu zabierała głos często i chętnie. W powstałych drobnych kwestiach spornych co do czasu obserwacji obiektu podtrzymywała swoją wersję.

Świadek III – Paulina G. Podobnie jak poprzednio, z tym świadkiem nasz kontakt miał miejsce dopiero w dniu rejestracji.

Ocena świadka. Paulina reprezentuje nieco dojrzalszy poziom wypowiedzi niż jej koleżanki. Starannie dobiera słowa. Używa zrozumiałych i jasnych określeń, niekiedy ze skrywanymi emocjami. Ceni sobie swobodę wypowiedzi i w umiejętny sposób z niej korzysta. Chętnie przejmuje głos decyzyjny w grupie. Jest inicjatorką „pogoni” za obiektem. Podczas dyskusji z umiarem reaguje na odkryte szczegóły i detale.

Świadkowie IV i V – Rafał i Szymon. Dotarcie do świadków okazało się niemożliwe. Pomimo dużo wcześniejszego ustalenia terminu naszego spotkania i zapewnień o gotowości do rozmowy (uzyskanych za pośrednictwem Kasi) chłopcy nie pojawili się. Jednego z nich nie było w ogóle w domu – wyjechał wraz z rodzicami. Gdy do drugiego z nich w dniu naszego pobytu poszła jedna z ich koleżanek, wróciła po chwili, cytując jego odpowiedź: „Nie będę się spotykał i nie będę nic mówił”. Świadczy to niewątpliwie o silnym przeżyciu, jakie przebyte zdarzenie wywarło na chłopcu. Ponadto obaj niewątpliwie chcieliby o całej sprawie szybko zapomnieć, mając na uwadze swoje – jak zapewne uważają kiepsko wyglądające w oczach koleżanek – zachowanie. Jednak opinia dziewcząt o ich zachowaniu nie jest negatywna. Współczują one im tych przeżyć, usprawiedliwiają, podkreślają różnicę (?) wieku. Nie spotkaliśmy się z wygłaszaniem negatywnych opinii o chłopcach, rozwlekaniem ocen ich postępowania czy naśmiewaniem się. Na miejscu pozostawiliśmy do przekazania im czyste formularze kart zgłoszeń z zaadresowanymi kopertami zwrotnymi do nas i naklejonym znaczkiem, mając nadzieję, że z czasem je wypełnią. Niestety, żadna przesyłka nie nadeszła.

VIII. Konfrontacja świadków

Konfrontację świadków przeprowadzono po oddzielnym odnotowaniu ich relacji. Miała ona na celu możliwie największe oddzielenie subiektywnych ocen od faktów, które świadomie lub nieświadomie powstały w toku rejestracji. Z powyższego dały się wyodrębnić dwie opcje:

1. Zgodności

a) kształt obiektu trójkątny obiekt, świadkowie określają go jako płaski, matowosrebrny, metaliczny
b) wielkość pozorna z daleka obiekt wydawał się być duży, a po przybliżeniu okazał się być mniejszy; to określenie przewija się w wielu fragmentach opisu
c) kolory świateł żółtopomarańczowy, czerwony, niebieski
d) wewnętrzny trójkąt wewnątrz obiektu znajdował się trójkąt, składający się z drobnych, migających czerwonych światełek
e) odgłos obiektu określony jako „buczenie” kosiarki do trawy, praca klimatyzatora
f) tor lotu i zatrzymanie obniżenie wysokości i zatrzymanie obiektu nastąpiło podczas „pogoni” za nim; świadkowie odnieśli wrażenie, „jakby obiekt chciał im się przyjrzeć”

2. Sprzeczności

a) Czas zdarzenia

  • świadek I – obserwacja obiektu w godzinach od 2:00 do 3:20; pierwszy przelot obiektu – 5 do 7 minut, drugi przelot – 10 minut, przerwa pomiędzy przelotami – 40 minut,
  • świadek II – obserwacja obiektu w godzinach od 2:00 do 3:30; pierwszy przelot obiektu – 10 minut, drugi przelot – 10–15 minut, przerwa pomiędzy przelotami – 20 minut,
  • świadek III – obserwacja obiektu w godzinach od 2:30 do 4:00; pierwszy przelot – 6 minut, drugi przelot – 10 minut, przerwa pomiędzy przelotami – 40 minut.

b) Wewnętrzny trójkąt

  • świadek I – zauważył go za drugim przelotem, czerwone światełka migotały nieregularnie; trójkąt odwrócony [dopisek odręczny; obok nieczytelna notatka na marginesie],
  • świadek II – nie jest pewna, czy widziała wewnątrz trójkąt,
  • świadek III – składał się z czerwonych światełek, był pomniejszeniem dużego, nie był odwrócony.

c) Zmiany w otoczeniu – tylko świadek III twierdzi, że tuż przed pojawieniem się obiektu zgasły dwie uliczne latarnie obok sąsiednich budynków.

d) Kolory świateł – w pierwszym e-mailu świadek I określa zauważone światła jako seledynowe i czerwone, potem zaś w trakcie sporządzania relacji określa je jako niebieskie i czerwone.

3. Zdarzenia i okoliczności dodatkowe

Podczas przeprowadzonej grupowej konfrontacji świadków, w wyniku szczegółowego odtwarzania przebiegu zdarzenia, pojawiły się trzy nowe elementy towarzyszące obserwacji:

  • a) Podczas pobytu w namiocie świadek III (Paulina) miała ze sobą małą grę – zabawkę „Tamagotchi” (elektroniczna zabawka, w której zabawa polega na opiece nad wybranym zwierzątkiem, karmieniu go, zabawianiu, usypianiu itp.). Tuż po pierwszym przelocie obiektu opiekunka zwierzątka zauważyła, że „urodził się mały kotek” – co, jak zapewnia, jest możliwe tylko po wyzerowaniu gry – i co można zrobić, używając cienkiego przedmiotu, np. długopisu, do wciśnięcia zagłębionego w obudowie guzika. Niestety, nie mogła ona z całą pewnością stwierdzić, czy „narodziny” były wynikiem zewnętrznego oddziaływania, czy też zabawka posiadała taką nieznaną jej opcję.
  • b) Obecnej w namiocie Marcie (świadek II) tuż po pierwszym przelocie obiektu odmówił posłuszeństwa telefon komórkowy, resetując swoje ustawienia – jak po wyjęciu baterii.
  • c) Podczas późniejszego pobytu w domu i zdaniu relacji z nocnych wydarzeń Paulina (świadek III) usłyszała rozmowę swojej siostry, która z kolei opowiadała ich mamie o pobycie na dyskotece tej samej nocy. Impreza ta odbywała się w innej części miasta. Siostra nie pamięta godziny zdarzenia, ale przypomina sobie, że było to jeszcze podczas nocy. Otóż wzdłuż ulicy pogasły wszystkie lampy oświetleniowe. Ten fakt dotyczył tylko ulicy, gdyż w lokalu i okolicznych budynkach światła nie pogasły. Paulina żywo zareagowała na tę opowieść, wiążąc to z obserwacją obiektu w przybliżonym czasie. Okazało się, że lampy zgasły pomiędzy g. 1:30 a 3:00. Dokładnego czasu nie udało się ustalić.

IX. Wygląd obiektu

Poniższe rysunki są kserokopiami oryginałów z kart zgłoszeń. Każdy ze świadków wykonał je własnoręcznie. Długość jednego boku trójkąta została określona na 3,5–4 m.

Rysunek świadka I (Kasia B.) z karty zgłoszenia: trójkąt z wewnętrznym trójkątem światełek; wierzchołki żółtopomarańczowy, niebieski i czerwony.
Rysunek świadka I (Kasia B.) z karty zgłoszenia: trójkąt z wewnętrznym trójkątem światełek; wierzchołki żółtopomarańczowy, niebieski i czerwony.
Rysunek świadka II (Marta S.): dwa warianty – bez wewnętrznego trójkąta (I) i z nim (II). Ż – żółty, N – niebieski, CZ – czerwony.
Rysunek świadka II (Marta S.): dwa warianty – bez wewnętrznego trójkąta (I) i z nim (II). Ż – żółty, N – niebieski, CZ – czerwony.
Rysunek świadka III (Paulina G.): wierzchołki pomarańczowy, niebieski i czerwony, wewnątrz mniejszy trójkąt.
Rysunek świadka III (Paulina G.): wierzchołki pomarańczowy, niebieski i czerwony, wewnątrz mniejszy trójkąt.

X. Ocena całościowa zdarzenia

Przystępując do końcowej analizy zdarzenia, należałoby podsumować wszelkie dowody i okoliczności, które udało się zebrać. Samo zdarzenie posiada ułożoną chronologię, połączoną w splot następujących po sobie skutków i reakcji, które rozpatrywane zarówno w aspekcie indywidualnym, jak i zbiorowym tworzą dość logiczny ciąg zdarzeń. Istotnym elementem jest tu przewaga zbioru punktów zgodności relacji nad sprzecznościami. Występujące sprzeczności nie wpływają na całościową ocenę zdarzenia, mając jedynie mniejsze znaczenie jako detale odwzorowujące cechy świadków – spostrzegawczość i wyczucie czasu.

Innym ważnym elementem jest tu niewątpliwie zauważalny wątek emocjonalno-psychologiczny wpływu wydarzeń na świadków. Chcielibyśmy zaznaczyć, że pełna i profesjonalna psychologiczna ocena osób tu występujących nie została wykonana, gdyż nie mamy ku temu możliwości. Nasze oceny wynikają z własnego doświadczenia ufologicznego, stanowią interpretację zauważonych przez nas reakcji oraz zachowań werbalnych i niewerbalnych towarzyszących relacjom świadków. Wielokrotnie podczas prowadzonych rozmów pojawiał się wątek niezatartych wspomnień o zdarzeniu. Przypominane były często momenty, gdzie Kasia, Marta i Paulina opowiadały swoim rodzicom o swoich przeżyciach, łzom, które temu towarzyszyły. Zgodnie zauważają, że po tym zdarzeniu nastąpiło wśród nich wyraźne zacieśnienie więzi koleżeńskich. Temat rozmowy utrzymują tylko między sobą, czując się nieco zagubione i sztucznie wyizolowane ze środowiska. Przypadkowy „przeciek” informacji do szkolnego otoczenia naraził je na falę złośliwych i krytycznych uwag.

W sprawie nie ma namacalnych, fizycznych dowodów, zdjęć czy śladów. Cytując słowa Stantona T. Friedmana, że „nieobecność dowodów to nie to samo, co dowód na nieobecność danego zjawiska”, możemy powiedzieć, że zebrane tutaj czysto poszlakowe relacje, razem z ich psychologiczną otoczką, mają naszym zdaniem cechy zdarzenia realnego. Zdajemy sobie sprawę, że mimo starań nie udało nam się zebrać wszystkich informacji i odtworzyć wszystkich okoliczności. Jednakże na podstawie tego, co uzyskaliśmy w sprawie, nasza ocena jego wiarygodności jest bardzo wysoka.

Proponujemy zaklasyfikowanie i umieszczenie tego zdarzenia w ewidencji jako:

2003.08.01/02 CE-I NL FT Bartoszyce – A

XII. Dodatkowe badania zdarzenia za pomocą niekonwencjonalnych środków poznawczych

[w oryginale po rozdziale X następuje od razu rozdział XII]

Dość długo zastanawialiśmy się, czy dołączyć niniejszy punkt do powyższego raportu. Z jednej strony, w myśl nowych, nakreślonych zasad naszej organizacji w jej odnowionej i unowocześnionej strukturze, mamy ograniczyć się w swych działaniach jedynie do orzekania o faktach. Z drugiej zaś strony założenia o „wyczerpaniu możliwości” badań ufologicznych skłaniają ku poszukiwaniom nowych rozwiązań, obejmujących szersze spektrum działania. Wychodząc temu naprzeciw, postanowiliśmy zamieścić wyniki kilku badań radiestezyjnych dotyczących zdarzenia. Są one wynikiem pracy doświadczonego radiestety p. Andrzeja S. Oto niektóre z nich:

  1. Procentowy wskaźnik zaistnienia zdarzenia – 100%.
  2. Procentowy wskaźnik wierności odwzorowania kształtu i wyglądu obiektu, wykonany na podstawie dostarczonych własnoręcznych rysunków:
    • Kasia – 70%,
    • Marta – 20%,
    • Paulina – 10%.
  3. Stopień niezależności zjawiska od woli i obecności świadków, obiektywność – 100%.
  4. Zbieżność powiązania faktów – zgaśnięcie lamp obok dyskoteki i przybliżony w tym czasie przelot obiektu – całkowite (100%).

Sporządzili:
Bogusław Zabielski, Mieczysław Szczepanik

Źródło Raport WMGU (maszynopis, 12 stron, 10.05.2004), przepisany ze skanów w archiwum grupy. Dane osobowe niepełnoletnich świadków, zdjęcia z ich udziałem i skany stron z danymi osobowymi pominięto.