Skorowidz spraw Obserwacje
„Choinka na niebie” przy granicy w Rudziszkach
Dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej z Węgorzewa na nocnym patrolu zobaczyło nad granicą kilkadziesiąt białych świateł zapalających się i gasnących jak lampki na olbrzymiej choince. Rosyjscy pogranicznicy zaprzeczyli, by cokolwiek widzieli.
Streszczenie
[Z tej sprawy w archiwum jest tylko wycinek prasowy. Poniżej streszczenie redakcji archiwum.]
Zimową nocą około 1994 roku dwaj funkcjonariusze Straży Granicznej z Węgorzewa patrolowali przygraniczne drogi koło Rudziszek. Jeden z nich patrzył w stronę granicy, gdy na niebie pojawiło się kilkadziesiąt jasnych, białych świateł. Zapalały się i gasły na przemian, jakby ktoś zapalał lampki na gigantycznej choince – szerokiej co najmniej na sto metrów.
Pogranicznicy obserwowali zjawisko przez około 20 minut, po czym ruszyli terenowym samochodem w tamtym kierunku. Na chwilę widok przesłonił im budynek przy drodze, a kiedy go minęli, niebo było puste. Jeden z nich zgłosił przez radio dyżurnemu, że coś widział – i nie umiał odpowiedzieć na pytanie, co to było.
Funkcjonariusze porównywali to, co zobaczyli, do eskadry helikopterów, której piloci bawili się światłami. Zadzwonili do rosyjskich pograniczników z pytaniem, czy widzieli zjawisko. Rosjanie niczego nie widzieli i zaprzeczyli, jakoby po ich stronie granicy przeprowadzano tamtej nocy jakieś eksperymenty lub ćwiczenia wojskowe.
Zob. też sprawę z pobliskich Perłów (1992).
Źródło Teczka sprawy w archiwum WMGU – wycinek z „Gazety Olsztyńskiej” nr 221 z 14–16 listopada 1997 r. z dopiskami grupy. Streszczenie przygotowała redakcja archiwum.